
Joanna Kulig i Dorota Kolak w polskim filmie o zaufaniu i dorastaniu
Nowy polski film familijny „Moja przyjaciółka krowa” opowiada o dziesięcioletnim chłopcu, który po rozczarowaniu ojcem ucieka z domu w towarzystwie krowy i ekscentrycznej seniorki. Premiera kinowa zaplanowana jest na marzec 2027 roku.
Kiedy dziecko odkrywa, że jego rodzic nie jest bohaterem, za jakiego go uważało, może to być prawdziwy wstrząs. Właśnie ten moment stanowi punkt wyjścia dla „Mojej przyjaciółki krowy”, nowego polskiego filmu familijnego, który łączy kino przygodowe z opowieścią o zaufaniu, dorastaniu i rodzinie dalekiej od ideału.
Za produkcję odpowiada Pokromski Studio, a za kamerą stanął Kristoffer Rus, reżyser związany z serią „Za duży na bajki”. Scenariusz napisała Agnieszka Dąbrowska. W obsadzie znaleźli się Joanna Kulig, Dorota Kolak, Grzegorz Małecki i Jacek Braciak, a także Rafał Zawierucha. Główną rolę zagrał Jan Kędracki, dla którego jest to ekranowy debiut.
Dla Joanny Kulig, znanej między innymi z „Zimnej wojny”, udział w projekcie ma szczególne znaczenie. Aktorka po raz pierwszy wystąpiła w filmie skierowanym do młodszej widowni i wciela się w Martę, mamę głównego bohatera. – Udział w filmie „Moja przyjaciółka krowa” to dla mnie wielkie przeżycie, bo po raz pierwszy występuję w filmie skierowanym do młodszego widza – mówi aktorka w materiale dystrybutora. Przyznaje, że praca z młodymi aktorami była świetną zabawą, ale wymagała dotrzymania kroku ich energii i spontaniczności.
Dorota Kolak gra Edzię, ekscentryczną seniorkę, która niespodziewanie pojawia się na drodze Leona. Grzegorz Małecki wciela się w jego ojca, Artura, a Jacek Braciak – w hodowcę, przed którym ucieka tytułowa krowa. Dzięki tej obsadzie historia adresowana do rodzinnej widowni zyskuje nazwiska dobrze znane również dorosłym miłośnikom kina.
Głównym bohaterem jest dziesięcioletni Leon. Chłopiec uważa tatę za bohatera i wierzy w jego wyjątkowość. Gdy odkrywa prawdę, która burzy ten wyidealizowany obraz, nie potrafi poradzić sobie z rozczarowaniem i postanawia uciec z domu. W trakcie wędrówki spotyka krowę, która uciekła z farmy okrutnego hodowcy, oraz Edzię, energiczną i nieprzewidywalną seniorkę. Ta niecodzienna trójka rusza we wspólną podróż pełną przygód, humoru i niebezpiecznych sytuacji. W tym czasie zaniepokojona rodzina próbuje odnaleźć chłopca.
Za pozornie zwariowaną historią kryje się opowieść o czymś znacznie bardziej uniwersalnym niż ucieczka z domu. Leon musi zmierzyć się z rozczarowaniem, ale także z własnymi emocjami i odpowiedzialnością, która przychodzi wraz z dorastaniem. Film nie dzieli bohaterów na dobrych i złych. Stawia raczej pytanie o to, czy i jak można kochać bliskich, gdy zaczynamy dostrzegać ich błędy. Scenarzystka Agnieszka Dąbrowska podkreśla, że historia krowy stała się dla niej pretekstem do opowiedzenia o ucieczce chłopca przed sobą samym i przed dorastaniem, które wiąże się z trudnymi wyborami oraz koniecznością brania odpowiedzialności. Bliskość innych osób może pomóc przejść przez ten etap, nawet jeśli sami nie są idealni.
Tytułowa bohaterka nie jest wyłącznie efektem komputerowych sztuczek. W filmie występuje prawdziwa krowa o imieniu Sabena, która wciela się w zwierzę nazywane w produkcji Rusałką. Jej wybór i przygotowania do pracy na planie trwały wiele miesięcy. Producent Mikołaj Pokromski przyznał, że Sabena zaskoczyła ekipę inteligencją, spokojem i wdziękiem, a jej obecność była jednym z największych wyzwań realizacyjnych. Jak zauważa reżyser Kristoffer Rus, trzeba było połączyć precyzyjnie zaplanowane sceny z nieprzewidywalnością pracy ze zwierzęciem. Twórcy chcieli znaleźć równowagę między komedią, absurdem i prawdziwymi emocjami.
Zdjęcia do filmu zostały zakończone, a polska premiera kinowa zaplanowana jest na marzec 2027 roku. Dystrybucję przygotowuje NEXT FILM. Produkcja może zainteresować nie tylko rodziny szukające wspólnego seansu. To także historia o momencie, w którym dzieci zaczynają widzieć rodziców takimi, jacy są naprawdę, z ich słabościami, pomyłkami i niedoskonałościami. Film przypomina, że zaufanie buduje się długo, ale czasem wystarczy jedno odkrycie, by trzeba było uczyć się go od nowa.
5
